Pełne podsumowanie 5. FMFa – Dzień 3

Dzień 3, finałowy….

Plan dnia:
11.00 Akademia filmowa – Konferencja nt. Lokacji (głównym gościem był Tom Tykwer)
16.00 Akademia filmowa –

20.00 Koncert Alien + Koncert Krwi i Sztuki

Ostatni dzień Festiwalu. Jak zawsze, ten najsmutniejszy, bo pojawia się już świadomość, że po zakończeniu wieczornego spektaklu znowu trzeba czekać rok na kolejną dawkę emocji.

O godzinie 11.00 odbyła się pierwsza Akademia Filmowa, na której gościem był Tom Tykwer, Reihnold Heil, Christine Rothe oraz Chrostopher Becker. Była ona połączona z innym krakowskim wydarzenie, konferencją Krakowskiej Komisji Filmowej na temat Lokacji filmowych. Już przy wejściu okazało się, że w sumie nie powinienem tam być. By móc zjawić się na tej akademii, należało się zarejestrować na stronie Cracow Film Comision jako uczestnik i mieć odpowiedniego badga by wejść. Ale jakoś udało się nam przemknąć pod czujnum okiem pana ochroniarza.
Goście rozmawiali na temat Lokacji i sposobu ich wybierania podczas kręcenia filmu. Głównym obiektem dyskusji było Pachnidło (które miało swoją światową premierę w tym wykonaniu 2 dni wcześniej). Cała tematyka była bardzo ciekawa i skupiała się głównie na Krakowie i możliwościach jakie miasto może dać podczas producentom filmowym i reżyserom.
Po spotkaniu, można było zdobyć autografy. Zarówno Reihnold Heil jak i Tom Tykwer byli bardzo hojni i każdy dostał co chciał. Udało mi się dostać je zarówno na biletach jak i w książeczce z płyt CD, które zakupiłem dwa dni wcześniej.

***************

O godzinie 16.00 odbyła się kolejna akademia. Gośćmi byli Elliot Goldenthal oraz Julie Taymor. Romawiali na temat współpracy podczas tworzenia różnych projektów (Frida, za którą Elliot Goldenthal dostał Oskara; Across the Universe; Titus Andronikus; opery i spektakle teatralne). Na spotkaniu ciekawiły mnie głównie tematy powiązane z Across the Universe, chociaż najbardziej rozbawiała mnie sytuacja z operą, którą Julie współtworzyła z Elliotem.
Opera zatytułowana Grendel, to odwrócenie staroangielskiej historii o Beowulfie (pewnie niektórzy z was widzieli film). Grendel w operze jest tym dobrym, natomiast wszyscy ludzie są tymi złymi. Żeby egekt był lepszy reżyserka postanowiła zamienić języki, a więc Grendel mówi w nowoczesnym, obecnym angielskim natomiast wszyscy ludzie w około mowią po staroangielsku. No i założenie jest takie, że nikt go już nie zna…. poza studentami Instytutu Anglistyki na UW 😀 No więc, podnoszę delikatnie rękę, śmiejąc, się że ja znam, a Elliot to zauważa i śmiejąc się, mówi że ten chłopak mówi, że zna. No więc się tłumacze, że przerabiamy staroangielski na studiach. I wyszło, że Polska, ten zaściankowy kraj, naucza gdzieś staroangielskiego 😀
Po spotkaniu,można było zdobyć autografy. Ponownie udało mi się zdobyć autograf Elliota Goldenthala, tym razem książeczce z płyty oraz na kolejnej stronie autograf of Julie Taymor. Uśmiech na mojej twarzy oślepiał 😀

*********************

A wieczorem, o godzinie 19 znów znaleźliśmy się pod Hutą. Po raz ostatni tegóż roku. Szybko otworzono bramki, ludzię się wsypali do środka. Ciekawą rzeczą jaką musze zauważyć jest fakt, że z dnia na dzien kolejki były coraz krótsze. Pierwszego dnia kolejka była bardzo długa, zakręcała aż na zajezdnie. Drugiego i trzeciego, kolejki nie dochodziły nawet do zarkętu.
Koncert wieczorny podzielony był na dwie cześci. Pierwsza, skupiająca się na sadze Alien, do której muzyke współtworzył Elliot Goldenth. Prowadzący odwalili kawał dobrej roboty, nawiązując do różnych sytuacji związanych z komponowaniem muzyki do sagi. Na scenie pojawiło się teraz paru gości, między innymi sam Elliot, który „był zaszczycony, że może być w tej samej sali co prof. Penderecki”.
A potem była już tylko muzyka. Muszę przyznać, że koncert Aliena podobał mi się najmniej z całego festiwalu. Przyznaje, obrazy jakie rzucano na ekran były świetne, jednak brakowało mi tego… czegoś. Nie porwała mnie ta cześć.
Natomiast cześć druga, skupiająca się na pozostałej twórczości Elliota była świetna. Titus, Wywiad z Wampirem. Ach te utwory brzmiały genialnie. A Frida? W momencie, gdy na scene wyszli meksykanie zaczęła się zabawa.
Jednak jak zawsze…. publiczność była żałosna. Już w trakcie występu meksykańczyk masa tłumu z sektora A wyszła…. Tak po prostu… Ilość pustych miejsc była porażająca. Wyjścia były masowe, jak gdyby ktoś miał im zaraz zabrać autobusy… Chamostwo polskie nie zna granic…
A niech żałują, że wyszli… Ostatni motyw z Batmana…. pobił wszystko…. (żałuje, że go nie nagrałem, ale była prośba o nienagrywanie)…

I tyle… Festiwal dobiegł końca. Trzeba było wrócić do hostelu i zacząć pakować manatki.

W przyszłym roku znowu przyjadę. Choćby nie wiem co…. FMF stał się cześcią mojej corocznej mapy wyjazdowej po Polsce… I nie ominę żadnego 😀

Pełne podsumowanie 5. FMFa – Dzień 2

Dzień 2. Dzień, w którym pojawiły się pierwsze akademie. A jak akademie, to i możliwości zdobycia autografów (a jakże można stracić szanse na zebranie jeszcze większej ilości tychże! :D)

Plan dnia:

Akademia Pierwsza – niestety, pojawić się na niej nie mogłem, brak czasu i inne sprawy :/

Akademia Druga – Biomechaniczna Symfonia – wokół kultowej sagi Obcy

Akademia odbyła się w Kinie pod Baranami (z resztą byliśmy z Olką tam po raz pierwszy, bardzo fajne kino, jak przeprowadzę się do Krakowa, będę częstym bywalcem).
Gośćmi byli:
Elliot Goldenthal,
Robert Townson,
Pedro Mérida,
Richard Martinez.

Akademia poświęcona była w większości Sadze Alien, jednak pojawiło się parę innych pytań i wątków.Całość prowadzona była świetnie przez pana Łukasza Bułkę, który dobrze przygotował się do zadawania pytań.

Po akademii, jak to po akademii, biegiem po autografy 😀


Elliot Goldenthal

Co prawda potem miałem obawy, że ktoś z ochrony się przyczepi do biletu, ale nie było jednak z tym problemu.

W końcu nadszedł wieczór. Godzina 19, otwarcie bram i wjeżdżamy na halę. Wystrój identyczny, nic się nie zmieniło. No dobra, dodano jedną rzecz w sklepie, ale dzięki spostrzegawczości Oli, długo w tym sklepie nie poleżało. O czym mowa? O partyturach do Władcy Pierścieni. Jak tylko zobaczyłem, od razu je kupiłem. W końcu była tylko 1 sztuka 🙂


No to teraz czekam na Hobbita i ganiam za Howardem Shorem po autograf.

W końcu wylądowaliśmy na swoich miejscach i oczekiwaliśmy muzyki.

And the show began. Koncert prowadzony był przez Grażynę Torbicką, w ramach współpracy pomiędzy FMFem a TVP2. Koncert będzie wyświetlony w telewizji 22 lipca o godzinie 23 (Czemu taka godzina? Nie mam najmniejszego pojęcia….)

Na scenie pojawił się też prezydent miasta Kraków, pan Jacek Majchrowski, który wręczył jubilatowi klucz do bram miasta (nawiązanie do tego faktu, że Wojciech Kilar właśnie w Krakowie uczęszczał do Liceum Muzycznego)

Koncert przeplatany był wypowiedziami osób, które współpracowały z Wojciechem Kilarem podczas jego różnych projektów. Wszyscy też składali życzenia jubilatowi. Najwięcej było Krzysztofa Zanussiego, był też Andrzej Wajda i Grażyna Szapołowska.

I wszystko towarzyszyło rzeczy najważniejszej… Muzyce. A ta była przepiękna. Spełniło się jedno z moich muzycznych marzeń (usłyszeć Poloneza na żywo). Utwory były ułożone mniej więcej chronologicznie, zaczęliśmy więc od ścieżki do Zazdrość i Medycyna, później można było usłyszeć utwory między innymi z Ziemi Obiecanej, Trędowatej, Pana Tadeusza.

Sporą cześć koncertu poświęcono Draculi Francisa Forda Coppoli.

Całość zakończył Mazur z Zemsty Andrzeja Wajdy.

Muszę przyznać, był to chyba najlepszy koncert tegorocznego festiwalu. Możliwe, że przez brak obrazu filmowego, bardziej skupiłem się na muzyce (zdecydowanie nie potrafię siedzieć w rzędach dalszych niż 5-6 sektora A). Możliwe, że to przez samego Pana Tadeusza. Nie wiem. Jednak stawiam go w rankingu najwyżej.

Oczywiście jak i dnia poprzedniego pojawiło się buractwo i brak kultury. Ludzie zaczęli wychodzić jeszcze przed momentem zakończenia, gorzej, zaczęli wychodzić w momencie, gdy na scenie prowadzący składali życzenia Maestro, kiedy było jeszcze przed finałową kompozycją. Wyjście było masowe, a szum i terkot stóp chodzących po deskach był straszny…

W samym koncercie brakowało mi jeszcze jednej rzeczy. Śpiewania STO LAT dla Maestro Kilara. Poprzedniego dnia udało się zaśpiewać Tomowi Tykwerowi z okazji jego urodzin, więc czemu i nie jubilatowi koncertu? Nie wiem.

Pełne podsumowanie 5. FMFa – Dzień 1

Poprzedni post do zbyt podsumowujących nie należał, bardziej był on opinią niż podsumowaniem… więc postanowiłem napisać też pełne podsumowanie koncertu jak i całego festiwalu.

Dzień 1 – Pachnidło: historia mordercy

Brak akademii, i dobrze, bo nie miałbym czasu na moje krakowskie wyprawy, na zjedzenie moich ulubionych lodów i i wylądowanie w Fabryce Pizzy (swoją drogą, czekam aż ktoś wpadnie na pomysł by otworzyć ją w Wawie).

Godzina 19 – kolejka pod hutą była spora. Podczas poprzednich edycji festiwalu, przyjeżdżałem znacznie wcześniej, w tym roku postanowiłem pojawić się na styk z otwarciem bram

W końcu bramy się otwierają, ludzie wchodzą do specjalnie, jak co roku, przygotowanych autobusów, które zawiozą nas do Hali Ocynowni. O dziwo, panowie i panie z ochrony nie byli jakoś zbyt szczegółowi w przeszukiwaniach toreb itp.

W Hali przed wejściem widok jak co roku, stoisko z konkursem muzycznym (rozpoznaj film po muzyce), stoisko FMFu (gdzie zaopatrzyłem się w Badge FMFu, plakat i magazyn FMFu oraz co najważniejsze płytkę z okazji 5 urodzin FMFu z muzyką filmową specjalnie dobraną – idealne miejsce do zbierania autografów)

Dalej stoisko PWM, gdzie można było zakupić partytury (2 dnia znalazła się partytura z Władcy Pierścieni z CD instrumentalnym, która szybko znalazła się w mojej torbie).

Następnie świetna rzeźba Aliena.

W końcu kieruje się w prawo do sektora A, wchodzę na hale, gdzie panie z obsługi (bardzo zresztą ładne :D) służyły pomocą w znalezieniu miejsc.

Długie i powtarzające się reklamy to też już norma. Ale z czegoś Festiwal fundusze brać musi.

W końcu tuż po godzinie 20 wyszli prowadzący opowiedzieli parę dowcipów. Na scenę zaproszono też Toma Tykwera, reżysera i twórcę muzyki do Pachnidła oraz Reinholda Heila kompozytora muzyki do Pachnidło. Po czym w końcu otworzono Festiwal.
A potem była już tylko muzyka.

Ta była genialna, jak zawsze podczas koncertu głównego. Głośność świetna, czasem pojawiał się jednak problem, gdy muzyka zagłuszała lektora (chociaż z drugiej strony, przyszliśmy dla muzyki a nie filmu).

Do momentu napisów. Wtedy jak zwykle, nasza bardzo kulturalna polska publiczność pokazała standardową rzecz. Napisy = wychodzimy! Po ostatniej scenie filmu, tuż po tym kiedy na ekranie pojawiły się napisy, ludzie rzucili się do wyjścia, co by zająć jak najlepsze miejscówki w busach powrotnych. I za nic mieli fakt, że właśnie w tym momencie leciały najpiękniejsze dźwięki z całego koncertu, kiedy to Ludwig Wicki przechodził samego siebie dyrygując orkiestrą Sinfonietta Cracovia. Eh, typowe zachowanie Polaka.

Koncert skończył się około 23. Autobusy szybko i zręcznie odwoziły ludzi przed wejście do Huty, a potem równie szybko i zręcznie zmieniały swoje napisy FMF na odpowiedni numer nocny 😀

Filmik podsumowujący, prosto ze strony samego FMFu

Festiwal Muzyki Filmowej

Ponownie, jak tom zwykł robić, w maju udałem się do Krakowa na Festiwal Muzyki Filmowej, z resztą piąty to jest a czwarty na którym byłem ja (cóż, informacje o pierwszym dotarły do mnie z pewnym opóźnieniem)

A tym roku, FMF miał problemy, duże problemy. Zwane też brakiem pieniędzy. Krakowskie Biuro Festiwalowe musiało obciąć fundusze na różne koncerty i festiwale, ale udało się. FMF po wielu problemach i długim oczekiwaniu został ogłoszony.

Koncerty były trzy:
Dzień 1 – Pachnidło: Historia Mordercy – symultaniczne wykonanie suity z filmem w tle.
Dzień 2 – Koncert jubileuszowy z okazji 80. urodzin Maestro Wojciecha Kilara
Dzień 3 – Poświęcony muzyce Elliota Goldenthala, podzielony na dwie części: Muzyka z sagi Alien oraz z innych produkcji Maestro Goldenthala.

Podsumowanie na szybko:
Miejsce 1- Wojciech Kilar 2- Część 2 koncertu Elliota Goldenthala 3-Pachnidło 4- Alien (moja osobista opinia :D)

Zyski:
Partytura do Władcy Pierścieni, Plakat + Badge FMFu, The Tempest (Burza) w reż. Julie Taymor, Festiwal Muzyki Filmowej CD 😀

Autografy:
Elliot Goldenthal: Bilet + książeczka z CD, Tom Tykwer: Bilet + książeczka z CD, Reinhold Heil: Bilet + ksiązeczka z CD, Julie Taymor: ksiązeczka z CD.

Straty i żałości
Szkoda, że nie mam autografu na Burzy od Julie Taymor, na czymś z Across the Universe też od Julie Taymor.

Osobiście uważam, że koncert jubileuszowy był najlepszy. Po prostu się to czuło, to jak grała cała orkiestra. Ciarki przechodzą.

„Marzenia się spełniają”, bo usłyszenie tego Poloneza na żywo jest było jednym z moich marzeń muzycznych.

Najmniej za to podpasował mi Alien. Może to ze względu na bardzo małą ilość scen z filmu (na ekranie w większości pokazane były różne rysunki i szkice powiązane z sagą Alien; spowodowane to prawdopodobnie było brakiem pieniędzy na prawa autorskie umożliwiające pokazanie większej ilości scen) i moją średnią znajomość samej ścieżki dźwiękowej? Nie nie zmienia to faktu, że koncert był na bardzo wysokim poziomie.

Jedyne do czego można się przyczepić to ludzie pozbawieni kultury, wychodzący podczas napisów/mów kończących koncert/podziękowań. Mający chyba nadzieję, że wyjście szybciej pozwoli im dostać się łatwiej i szybciej poza. Moja rada: nie chcecie, nie przychodźcie, mnóstwo osób chętnie zajęłoby wasze miejsca.

Do dalszej dyskusji zapraszam na grupę Facebookową samego FMFa którą można znaleźć tutaj

Mindfuck

Srsly… Dziś jest mój dzień mindfucka.
Słyszałem ostatnio tą historię, gdzie laska pokłóciła się z facetem po obejrzeniu Twilighta. Bo nie jest taki jak Edward… Srsly?

Chciałam namiętny seks jak w Twilighcie? SRSLY?!

Life sucks, bad sex and Twilight also….

Ja chce wtorek i rolki… Chcę się wyjeździć…